maja 07, 2021

Good enough – wystarczająco dobry, czyli dlaczego warto odpuścić

 

Ciężko jest cieszyć się z byle czego.. Często mamy wygórowane oczekiwania wobec ludzi, przedmiotów, miejsc, zdarzeń i czujemy rozczarowanie przy zderzeniu z rzeczywistością. Ale gdyby tak nie mieć oczekiwań? Lub po prostu cieszyć się z wystarczająco dobrego ..

 
Pamiętam do dzisiaj uczucie, gdy pierwszy raz w Chorwacji zobaczyłam tak błękitną wodę, że miałam gęsią skórkę a fakt że mogę się w niej zanurzyć przepełniał mnie szczęściem przez cały urlop. Myślałam wtedy, że czystsza woda niż ta nie istnieje..  Blask Chorwacji przyćmił widok  Zatoki Wraku w Grecji i myślałam wtedy, że to najpiękniejszy widok jaki uda mi się zobaczyć w życiu. Później były piękniejsze lub równie piękne. W międzyczasie zdarzyło mi się jednak parę razy rozczarować.

http://www.zbalansowana.pl/2021/05/good-enough-wystarczajaco-dobry-czyli.html
  Od zawsze miałam wyobrażenie o Wenecji jako cudownym, romantycznym miejscu. Widząc ją w filmach zawsze marzyłam o przejażdżce gondolą i w mojej głowie to miasto na wodzie było idealne. Nie poczułam zachwytu – gdy okazało się, że ciężko tam przebić się przez tłum turystów, przejażdżka gondolą w 6 osób wcale nie jest romantyczna (najtańsza opcja) , a z kanałów momentami zalatuje bardzo nieprzyjemny zapach. W sumie mogłabym poczuć rozczarowanie i wszystkim odradzać wyjazd tam i pewnie przez chwilę poczułam..

 dopóki nie usiadłam w niezatłoczonym miejscu przy kanale, jedząc najlepszą pizzę na kawałki na świecie i spoglądając na miasto z innej perspektywy. Natłok turystów psuje urok wielu miejsc, tu śmieci odbiera się łodziami więc pewnie ciężko nadążyć z tym przy tak licznej ilości odwiedzających.. a budynki stale zalewane wodą ciężko „utrzymać”. 

W sumie, Wenecja nie okazała się być idealna, była po prostu inna niż ją sobie wyobrażałam, za to wystarczająco dobra abym chciała kiedyś do niej wrócić – poza sezonem. 

Nie znam się na samochodach.. ale zapewne jeżdżąc całe życie super szybkim i komfortowym autem marki X ciężko byłoby się nagle przesiąść do malucha i tryskać szczęściem. Gdyby jednak był to jedyny środek transportu który byłby w Twoim zasięgu i mógł dowieźć Cię w ważne dla Ciebie miejsce, czy ubolewałbyś że to maluch (nie obrażając jego fanów) ? 

Często chcemy więcej, lepiej, szybciej.. i nawet gdy się uda, często nie odczuwamy satysfakcji. Efekt WOW, ekstaza, odczuwanie silnych emocji jest cudowne – ale życie nas nie rozpieszcza i nie składa się tylko z najlepszych momentów.  Nastawiając się tylko na najlepsze bardzo dużo możemy stracić – tu i teraz. To samo często tyczy się naszych celów i planów. 

Np. osoba która chce schudnąć, być zdrowsza ale twierdzi że nie ma czasu na ćwiczenia. Może znaleźć 20 minut 3 x w tygodniu, a nie godzinę 5 x w tygodniu. Finalnie nie poświęci na ćwiczenia w tygodniu ani minuty – a przecież 20 minut byłoby lepsze niż nic - i przyniosłoby efekty.

 
Tu pojawia się bardzo modne ostatnio pojęcie odpuszczania. 

 


W dobie internetu, instagrama łatwo wpaść w pułapkę „idealnego życia”. Widząc idealne ciała, w idealnych domach, w idealnych ciuchach czujemy się źle – bo przecież skoro my  nie jesteśmy idealni to chyba coś nam nie wyszło? Chociaż każdy wie, jak obłudny jest Internet, bo sama nie wrzucisz do niego najgorszego zdjęcia, tylko najlepsze.. mimo to, wszyscy się na tym łapiemy. 

Zawsze znajdzie się ktoś piękniejszy od nas, bogatszy, bardziej zabawny czy mądrzejszy (choć czasami tylko on tak uważa) . Odpuszczanie to proces, i trzeba nad nim pracować.  Choć z pozoru może nam się  wydawać to łatwe, pomyśl o swoim życiu - czy faktycznie potrafisz odpuszczać sobie i ludziom?  Ja już dawno zaakceptowałam siebie w całej swojej okazałości, z wszystkimi moimi wadami -  chociaż nie przyszło to łatwo i w sumie czasami / często nadal mam gorsze momenty – akceptuje je i jestem dla siebie łaskawa tak jak dla innych. Chociaż bywa , że ktoś musi mi o tym przypomnieć.

 
Zamiast być 10/10 wolę być szczęśliwa.

 Nie znaczy to wcale, że nie mamy mierzyć wysoko, albo akceptować wszystko jakie jest bez potrzeby zmiany , lub cieszyć się mimo, że życie daje nam po mordzie . Tu raczej trzeba znaleźć równowagę - a to bywa najtrudniejsze. 
 

Dlaczego warto sobie odpuścić?

 
Dla życiowego balansu , dla komfortu psychicznego, dla nas samych. Po prostu – bo o życie jest o wiele łatwiejsze.
 

Dlatego zamiast gonić stale za czymś nowszym, lepszym, ładniejszym pora docenić to co jest – bo może jest wystarczająco dobre?


3 komentarze:

  1. Tak, brak oczekiwań pozwala cieszyć się chwilą widzieć ją taką jaką ona jest, a każda chwila jest wyjątkowa. Żyć tu i teraz to jest wyzwanie. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie tak! Być swoim przyjacielem, a nie poganiaczem niewolników. Dac sobie prawo do emocji, uchybień, niewiedzy. Po prostu, być człowiekiem. Bo to, że nie jest tak jak sobie wymyśliliśmy, wcale nie oznacza, że jest gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Święte słowa!
    Wewnętrzny spokój jest dużo ważniejszy niż nieistniejąca perfekcja.
    Pozdrawiam
    https://artidotum.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © zbalansowana , Blogger