grudnia 16, 2021

A kiedy nie mogę - to bardziej chcę ? Reguła niedostępności

Jesteśmy tacy prości. Kierują nami mechanizmy których od setek lat nie potrafimy kontrolować.. 

Dlaczego Ewa zerwała zakazany owoc?

 W sumie po co Bóg zasadził drzewo poznania dobra i zła w Edenie? Nie ważne w co wierzysz..od lat każdy z nas wie, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Tylko właściwie dlaczego? Czy tak samo nie najemy się tym co mamy na wyciągnięcie ręki ? Dlaczego to co niedozwolone lub niedostępne jest dla nas atrakcyjniejsze ?

Czy celowo utrudniamy sobie życie i się unieszczęśliwiamy pragnąc tego, czego nie możemy mieć lub jest trudniej dostępne? 


 

 Wg. psychologów i licznych badań które przeprowadzono na ten temat - w pewnym sensie jesteśmy już tak "zaprogramowani".

Podobno  wynika to z faktu, że wolność wyboru jest jedną z najważniejszych potrzeb człowieka - jeżeli ją ograniczymy pojawia się naturalna tendencja,aby tę wolność odzyskać. Dlatego też pewne zakazy - nie dające nam wolnego wyboru sprawiają, że chcemy się im przeciwstawić..

Pozazdrościć można tym, którzy nieznacznie odczuwają ten wrodzony zmysł ŁOWCY.. Bo niestety, ale wpływa to na nasze codzienne życie.

R. Cialdini opracował 6 zasad wpływu - które wykorzystywane są w marketingu.

Jedną z nich jest REGUŁA NIEDOSTĘPNOŚCI- która mówi , że wartość rośnie wraz z  poziomem niedostępności. Co zabawne.. badania nad tymi regułami zaczęły się od historii jego znajomej która była właścicielką małego sklepu i zapytała go :

" – Kazałam sprzedawczyni obniżyć o połowę ceny ozdób ze skorupy żółwia, których nikt nie kupował, a ona przez pomyłkę podniosła ceny dwukrotnie i wszystko sprzedała.. Dlaczego ludzie to kupowali"

 Droższe - znaczy lepsze?

Limitowana edycja - gdy uda nam się to upolować poczujemy się wyjątkowo, jakbyśmy też byli limitowani, ludzie z lepszego sortu. W ten sposób za grube pieniądze można nam wcisnąć gówno w papierku - ważne żeby papierek był z napisem Diora albo jakiś inny znanym znaczkiem - żeby ludzie widzieli że nas stać.

Ahh jak kręci nas to co niezdobyte.. najwyższe szczyty. Nie zaspokoi nas byle górka w jakiejś pipidówce. Marzą się nam najdalsze zakątki, chociaż w swoim kraju widzieliśmy niewiele ponad morze.

 Już w dzieciństwie ciągnęło nas do tego - na co byliśmy " za mali" .. Sama dorosłość była dla nas czymś czego pragnęliśmy - teraz wszyscy wiemy, że przecież  wcale nie było warto ;) ! 

Albo w miłości -  czasami sama świadomość tego, że nie można z kimś być sprawia, że bardziej tego pragniemy.

 Spodobał Ci się chłopak, tak długo "przypadkowo" naskakiwałaś w koło niego aż łaskawie zauważył Twoje istnienie. No WOW, poznaliście się - w Twojej głowie już zmierzacie pod rękę w stronę ołtarza, taki ideał, te ciało, oczy, głos.. Niestety okazało się, że Ty nie jesteś aż tak w jego typie -za to świetna z Ciebie kumpela. Proponuje Ci zostawienie waszej znajomości na tym etapie - i jeszcze na koniec sypie Ci cudownym tekstem "Zostańmy przyjaciółmi". No i co robisz? No pewnie, dobrą minę do złej gry - udajesz jego koleżankę podkochując się w nim w sekrecie - licząc na to, że może kiedyś zobaczy to co w Tobie najlepsze i odwzajemni Twoje uczucia. 

 Problem w tym, że go bardziej kręci inna.. Anka albo Olka.. - ta która ma go głęboko w dupie, dla jego genu łowcy  wydaje się to bardziej atrakcyjne niż coś co może mieć od razu, ale zaś.. - Ciebie.. a Ty co? Czekasz aż napisze..

 Ona kocha go , on kocha Inną.. Inna kocha tylko siebie.. Wszędzie tego pełno.

Albo trafisz na  takiego który uuuu bardzo Ciebie chce, no ale nie za bardzo chce angażować się w związek, skoro może bez zobowiązań spotykać się z kim popadnie.. ale jak długo będzie pasowało Ci bycie koleżanką od sexu ? Będziesz na każdego jego skinienie, ale gdy Ty będziesz potrzebowała jego wsparcia jakoś nie będzie potrafił znaleźć dla Ciebie czasu. 

Niestety nasz ideał niestety często jest po prostu zwykłym chujem - ale tego nie widzisz, i nikt Ci tego nie przepowie.. Łobuz kocha najbardziej . Ha ha ha.. Oczywiście. Nie widzisz tego, że dla niego jesteś tylko opcją. 

I się zastanawiasz. Co on widzi w tych pustych dziewczynach, córach Koryntu z którymi się spotyka? I szukasz winy w  sobie.. umniejszasz się, unieszczęśliwiasz. Mogłabyś mieć kogoś kto Cię doceni, będzie traktował jak księżniczkę,  pojawiają się tacy raz na jakiś czas, widzą w Tobie to piękno - ale no nie, Ty wolisz GO i płacz w ukryciu gdy już nie wytrzymasz w udawaniu że wszystko jest ok. 

Logicznym wydawało by się mieć w dupie kogoś, kto ma w dupie nas. Gdzie jest sens w tym , że do nich ciągnie nas najbardziej ?

Bo kiedy nie mogę - to bardziej chcę? 

Wg. badań prawie 60% Amerykanów czuło/czuje coś do cudzych żon i mężów, narzeczonych, chłopaków, dziewczyn,  szefów, podwładnych, współpracowników albo nawet członków rodziny swoich partnerów.

Z czego 1/3 nie zatrzymała się na odczuciach czy fantazjach.. a przeszła do czynów.

Jesteśmy tacy naiwni i przewidywalni.. bo w większości wypadków pakując się w taki romans - dobrze wiemy jak to się skończy. Czy to zatem nie masochizm ? 

Ale na szczęście - nie wszystko kończy się źle. Sama nie wiem czy los potoczył by się tak , że dzisiaj byłabym z moim mężem gdybyśmy od razu oboje chcieli  siebie nawzajem.. hm... Życie bez przeszkód byłoby nudne?

...

A może gdyby Ewa nie zerwała zakazanego owocu wszyscy latalibyśmy teraz nago po Edenie ? Śmiem przypuszczać , że po prostu później zerwałby go Adam.

 



6 komentarzy:

  1. Moim zdaniem trzeba starać się odróżnić to pozytywne "chcę więcej" od negatywnego. Ambicja albo prawdziwe marzenie może nas mobilizować, ale np niespełnione uczucia wyniszczają. Miałam tak już w gimnazjum, udawałam przyjaciółkę, a bardzo chciałam, żeby on zauważył we mnie kogoś więcej. Nastoletnia egzaltacja wręcz się tym karmiła :P Jednak w podobnej sytuacji, mając 20 lat, kiedy mój ówczesny rehabilitant ze mną flirtował, ja się wkręciłam, a on nagle powiedział, że ma dziewczynę, sama zerwałam kontakt i robiłam dużo, żeby on nie wracał do mojej głowy. Inna sprawa, że chyba nie było to zbyt silne uczucie. Nigdy zaś nie poczułam niczego do cudzych partnerów. Mój charakter to chyba wyklucza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na myśli sytuacje, kiedy na 100% wiem, od początku, że ktoś jest czyimś mężem, narzeczonym, chłopakiem. Bo rehabilitant nie postawił sprawy jasno i zachowywał się, jakby był wolny. To wyszło potem przypadkiem.

      Usuń
    2. życie mnie nauczyło aby nigdy nie mówić "nigdy" :) Ale tak.. trzeba potrafić odróżnić to negatywne. Problem jest tylko w tym, że na nasze niektóre uczucia nie mamy wpływu, ale liczy się to- co z tym faktem zrobimy :) pozdrawiam

      Usuń
  2. Hehe nie tak dawno rozmawiałam z koleżanką, w której jest zakochany pewien chłopak. No nieba by dla niej przychylił, przystojny, w jej typie i w ogóle ale ona się odsuwa od niego. Zapytałam dlaczego właściwie, to stwierdziła, że im on bardziej się stara tym mniej pociągający się wydaje :). Ze sprzedażą też zrobiłam eksperyment kiedyś i podniosłam cenę, zaraz poszło. Ale święta nie jestem samej mnie kusi nie raz coś co zakazane. Chociażby w książkach kontrowersyjne treści... Właśnie, powinni zabronić czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie rozkminy :) szczególnie, że wiele moich koleżanek wkręca się w facetów, których nie może mieć. Idealizują ich do bólu i cierpią... Może trochę w tym jeszcze naszej naiwnej wiary w Pana Darcy'ego: taki był oschły, taki dumny, ale przecież się zmienił!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © zbalansowana , Blogger