grudnia 13, 2021

Padłeś ? Poleż !

 

To  dosyć dziwny rok. Może nie nadzwyczajnie ciężki, ale na pewno dziwny. 

Na jego początku postanowiłam sobie kilka rzeczy... m.in. czytać więcej książek, znaleźć sobie nowe aktywności fizyczne z których będę czerpać radość , założyć bloga i do końca roku napisać konkretną ilość postów, poświęcać więcej czasu rodzinie i znajomym.. i nie marnować czasu. Wypełniałam swój tygodniowy grafik dosyć skrupulatnie i w  rezultacie większość z tych rzeczy się udała : przeczytałam dużo książek  - większość w I połowie roku, założyłam bloga, w każdym wolnym czasie spotykałam się z rodziną i znajomymi, zapisałam się na pole dance i bachatę .. miałam plan na prawie każdy możliwy dzień, na każde popołudnie po pracy - i pewnego dnia zrozumiałam, że wcale nie chce tak żyć, wg. żadnego konkretnego planu, sama sobie narzucając co chwile nowe zadania, że umyka mi, to co ważne...

Przez ostatni  ponad miesiąc nie napisałam żadnego posta, z braku czasu odpuściłam 2 x zajęcia z  bachaty, kupiłam 3 nowe książki które grzecznie czekają na stoliku obok łóżka aż przyjdzie mi na ich przeczytanie ochota.. 

Gdy bywały dni w których nic mi się nie chciało i nadmiernie odpoczywałam, czułam jakbym robiła coś złego.. marnowała czas - tak przecież cenny, dany mi. O zgrozo. Później w moim życiu wydarzyło się kilka sytuacji, które odebrały mi chwilowo  życiową energię i motywację, wtedy po prostu

padłam i postanowiłam poleżeć - i czułam się z tym świetnie.

Okazuje się, że świat się nie zawali gdy w sobotę odpuszczę sprzątanie i zamówię kebab zamiast zrobić porządny obiad. Nikt nie będzie mnie biczował za to, że spędzę całą niedzielę w łóżku oglądając seriale..- uuu ale jest się czym chwalić? Lenistwem?

Ludzie często wykłócają się o to kto ma ciężej w życiu.. kto więcej pracuje, mniej  śpi, ma więcej obowiązków.. jakby był to powód do dumy. Czasami spróbujesz ponarzekać, a usłyszysz - no widzisz tak narzekasz, a jeszcze nawet nie masz dzieci, wtedy dopiero zobaczysz.. masz jedno dziecko? Zobaczysz co to jest życie rodzica jak będziesz mieć dwójkę ..

Niektórzy nawet jak męczennicy - sami sobie dokładają obowiązków a później wszem i wobec ogłaszają jak dużo musieli zrobić. 

Jak teściowa (nie moja)- której nikt o pomoc nie prosił gdy przyjechała w odwiedziny na weekend z daleka, sama co chwile łapała się za miotłę albo nóż   - wszędzie chciała być i we wszystkim pomagać zamiast spędzać czas np. z wnukami , a później musieliście wysłuchiwać jak to ona nie jest zmęczona. Gdyby usłyszała o mojej "zmarnowanej" niedzieli - złapałaby się za głowę. Nikt się nie chwali raczej tym, że dzisiaj to cały dzień odpoczywał

Nie spać, zwiedzać , za**rdalać ?.. taki mamy klimat. Trzeba robić, na piękny dom, wszystko co najdroższe dla dzieci, kredyt na samochód. Trzeba robić, żeby mieć więcej, pochwalić się tym co masz przed innymi a raz do roku wstawić na facebooka zdjęcie z wczasów all inclusive.

A później depresja, wypalenie zawodowe, załamanie nerwowe, problemy psychiczne i wszystko inne w pakiecie. Sad generation with happy pictures. 

Ku czemu to zmierza? Może wszyscy kiedyś skończymy w świecie w którym hotele kapsułowe które w Japonii powstały z myślą o zapracowanych biznesmenach staną się naszą codziennością.. a nie jak teraz atrakcją turystyczną.

Ja czasami po prostu  dla swojej zdrowej głowy muszę wdusić STOP - i wysiąść. Dlaczego nie każdy tak potrafi? Ludzie byliby o wiele szczęśliwsi..



 

2 komentarze:

  1. Bardzo zgadzam się z Twoim postem.
    Ja miałam bardzo podobnie i mam do tej pory, że wypełniam od cholery swój planer, potem narzekam, że przecież mam tak bardzo ciężko, a przecież świat się nie zawali jak ja sama zwolnię...On nie przyśpieszy, gdy ja będę przyśpieszać. On będzie cały czas miał ten sam czas, tylko ja będę biec szybciej. On się nie zawali jak oddam zdjęcia trochę później. On się nie zawali, gdy nie zrobię każdego dnia medytacji bo tak było w planie.
    Fajnie, że o tym piszesz tak wprost i mówisz tutaj do odbiorców, że bez tego pędu i tego myślenia, bylibyśmy szczęśliwsi.
    Ja leniuchując po całym dniu pracy i mając w głowie, że leniuchuje chociaż mogłabym dalej pracować - jestem szczęśliwsza.

    Mój blog-wpadnij!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż bym cię uściskała! Ja się znowu zapętlam: praca, studia, blog, książka do napisania, książki do czytania, prezenty, spotkania, sprzątanie, "zaraz święta", "nie mam się w co ubrać", a jeszcze wiszą mi wystawy, które chce zobaczyć. Nie nadążam. Ale prawda jest taka, że sama się zaprzęgam do tego kieratu. Teraz tylko muszę rozkminić co można odłożyć na później ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © zbalansowana , Blogger